6 sie 2014

trzy

możecie włączyć tą muzyczkę, jeśli chcecie (klik)

Dzwoneczek zawieszony nad drzwiami oznajmił moje wejście do sklepu muzycznego. Pracowałam tutaj odkąd skończyłam szesnaście lat. Na początku na pół etatu, aby nie kolidowało to ze szkołą, ale już jakiś czas temu stało się to pełnoetatowym zajęciem. W ten sposób zapełniałam sobie czas i przy okazji miałam pieniądze na swoje wydatki. Mogłam uniezależnić się chociaż trochę od rodziców. Już dawno przestałam chcieć od nich cokolwiek. Wmawiałam im, że chcę w ten sposób zarobić na studia. Tylko, że nie mieli pojęcia, że tych studiów nie dożyję.
Za ladą jak zawsze stał Ashton - syn właścicieli i mój bardzo dobry kolega. Odkąd zaczęłam tam pracę mieliśmy całkiem przyzwoite relacje. On lubił mówić o muzyce, a ja go słuchać. Tyle wystarczyło nam, aby zawiązać między sobą nić porozumienia, która przerodziła się nawet w coś na kształt przyjaźni.
Powitał mnie uśmiechem, wyszczerzając białe zęby. Na głowie jak zawsze miał zawiązaną bandanę, a koszulka dosadnie ukazywała jego gust muzyczny. Ciekawiło mnie często ile czasu poświęca, aby mieć tak świetnie umięśnione ramiona. Musiałam przyznać, że chłopak był przystojny. Już dawno zauważyłam pewne “stałe klientki”, które robiły zawiedzioną minę gdy tylko zobaczyły, że to ja akurat mam zmianę. Wtedy też podejrzanie szybko się ulatniały. Jednak jeszcze nigdy nie widziałam, aby korzystał ze swojego powodzenia.
Ashton był ode mnie dwa lata starszy i pracę w sklepie łączył ze studiami. Dlatego ja najczęściej pracowałam w tygodniu, a on w weekendy. Bywały jednak takie dni jak dziś, kiedy dzieliliśmy ze sobą zmianę ze względu na dostawę towaru.
Udałam się na zaplecze, gdzie zostawiłam swoje rzeczy i w pośpiechu przygotowałam dwa kubki kawy, z którymi wróciłam na sklep.
- Jak ja lubię z tobą pracować. - roześmiał się, z wdzięcznością odbierając ode mnie gorący napój.
Przysiadłam się do niego i zaczęłam przyglądać się co robi.
- Nie sądziłam, że jesteś takim romantykiem. - powiedziałam, wskazując na  książkę, którą czytał. - Sparks?
- Co poradzę, że lubię się wzruszać. - Ashton od niechcenia wzruszył ramionami.
Poklepałam go lekko po ramieniu i zaczęłam wycierać instrumenty z cienkiej warstwy kurzy. Tego dnia, oprócz spodziewanej dostawy, nie mieliśmy zbyt dużo do zrobienia. Jako, że szefa nie było w pobliżu, a nam strasznie się nudziło pomiędzy obsługiwaniem klientów, zaczęliśmy grać w scrabble, co wcale nie było tak monotonne jak się wydawało, bo Ashton lubił wymyślać własne słowa i przekładać płytki, gdy nie patrzyłam, więc cały czas musiałam go sprawdzać, czy aby na pewno nie oszukuje.
Znajomy mężczyzna w czapce z daszkiem przyjechał dopiero po szóstej. Podpisałam potrzebne papiery i z zapałem zabraliśmy się za wypakowywanie towaru z kartonów. Nie było to jakoś strasznie katorżnicze zajęcie, ale musiałam być maksymalnie skupiona, żeby niczego nie pomylić, co skutecznie utrudniał mi mój współpracownik.
W związku z kolejną falą upałów, przesuwającą się przez kraj, pogoda zaczęła wariować. Żar lał się z nieba, aby po chwili zastąpiła go burza z piorunami. I tak się stało, gdy Ashton kończył papierkową robotę na dziś i oboje szykowaliśmy się do wyjścia.
- Cholera - mruknęłam, stojąc pod niewielkim daszkiem przed sklepem. Przeklinałam się w duchu, że postanowiłam zostawić samochód w domu.
- Przyszłaś na pieszo? - chłopak w pełnym skupieniu mocował się z zamkiem.
Wydałam z siebie jakiś niezrozumiały jęk, który miał oznaczać tak.
- Podwiozę cię. - zaproponował, zakładając na głowę kaptur.
Spojrzałam na Ashtona z wdzięcznością i razem udaliśmy się do jego auta. W środku było przyjemnie sucho. Irwin odpalił silnik, a z głośników popłynęła piosenka Kings of Leon.
W centrum miasta panowało poruszenie spowodowane ulewą. Wszyscy w pośpiechu starali się dotrzeć do domów. Oparłam głowę o szybę i tępo wpatrywałam się w drogę. Nie przeszkadzał nam brak rozmowy. Przez dwa lata wspólnej pracy przywykliśmy do wsłuchiwaniu się w muzykę bez zbędnych słów.
Uczucie zdystansowania, jak to nazwał Luke, nadal mi towarzyszyło. Jedynie Ashton w jakiś sposób sprowadzał mnie z powrotem na ziemię, ale i tak było to krótkotrwałe. Odkąd mój brat wyjechał na studia i postanowić zostać największym dupkiem, jakiego znam, to właśnie Irwin był jedyną osobą, którą obdarzyłam pełnym zaufaniem i chyba tylko on go jeszcze nie stracił.
- No, jesteśmy na miejscu. - z rozmyślań wyrwał mnie jego głos.
Rozejrzałam się i faktycznie, staliśmy pod moim domem.
Poczułam się przytłoczona tym, że znów będę tym w ogromnym domu. Nikt nie przyjedzie do mnie w taką pogodę, a nawet nie za bardzo wiedziałam po kogo mogłabym zadzwonić.
- Hej, Ash, nie chcesz może wejść? Chyba niedługo dostanę klaustrofobii, jak będę musiała dalej siedzieć sama.
Czekając na odpowiedż, obdarzyłam go bezradnym uśmiechem, dzięki któremu zawsze udawało mi się go do wszystkiego przekonać. No, przynajmniej do niedawna. Ostatnio poznał moją małą sztuczkę i już tak często się nie udaje. Gdy zauważył, że znowu jej próbuję, wybuchnął śmiechem.
- Nie musisz próbować swoich numerów, chętnie wpadnę.
Irwin zaparkował swój samochód na podjeździe, po czym oboje rzuciliśmy się do morderczego biegu. Mimo niebywale szybkiego tempa i tak znowu przemokliśmy.
Od kilku tygodni w domu czas właściwie się zatrzymał. Nie oglądałam telewizji w salonie, a większość czasu jak zawsze przesiadywałam w swoim pokoju. Jedyne ślady życia w postaci bałaganu znajdowały się w kuchni. Zapomniałam sprzątnąć po śniadaniu.
- Ładnie tu. - rzucił Ashton, rozglądając się po wnętrzu.
Nie mogłam się z nim zgodzić. Nienawidziłam tego miejsca z całego serca, wątroby i wszystkich innych organów też.
- Urządzone według koncepcji mamy. Czuj się jak u siebie. - odparłam wymijająco, rzucając przemoczony sweter na krzesło.
Po chwili wzięłam od blondyna jego bluzę i powiesiłam ją, żeby chociaż trochę wyschła.
- Film, playstation czy kolejna partyjka w scrabble? - spytał, przeczesując swoje włosy i uważnie lustrując salon.
- Może jedzenie? - zaproponowałam z głupkowatym wyrazem twarzy
- Podoba mi się twój tok myślenia.
Podczas gdy Ashton zajmował się wyborem odpowiedniego tytułu do obejrzenia, ja urzędowałam w kuchni. Z zapałem zabrałam się za przygotowanie spaghetti, nucąc przy tym jedną z wielu usłyszanych dzisiaj piosenek. Może i nie miałam dwóch lewych rąk do gotowania, ale dużo brakowało mi do tytułu mistrza patelni. Mimo wszystko jednak zanotowałam u siebie sporą poprawę. Był taki czas, że ugotowanie ziemniaków bez przypalenia garnka, bądź innej usterki graniczyło z cudem. Do tego, żeby nauczyć się sobie radzić zmusił mnie fakt, że bardzo często zostawałam sama, a jedzeniem na wynos nie mogłam się żywić przez całe życie.
Starałam się uwinąć tak szybko jak się tylko dało. Skoro mnie dopadł już głód, to co musiał przeżywać Ashton, który jest jednym z większych żarłoków, jakich znam.
Nałożyłam na talerze porcje makaronu z sosem, a resztę włożyłam do słoika, żebym jutro nie musiała znowu czegoś gotować. Obróciłam się, aby sięgnąć po zakrętkę i na nieszczęście znikąd pojawił się za mną Irwin.
Podskoczyłam z przerażenia, a jedzenie odłożone na następny dzień wylądowało na koszulce chłopaka.
- Cholera, cholera, przepraszam. - zaczęłam gorączkowo starać się pozbyć ogromnej plamy z sosu pomidorowego.
Ashton przez dłuższą chwilę milczał, po czym wybuchł głośnym śmiechem.
- To nie jest zabawne, trzeba to zamoczyć. Ściągaj koszulkę. - zawsze, gdy się denerwowałam mówiłam szybko. Tak było i tym razem.
- Bez żadnej gry wstępnej? Sky, nie spodziewałem się po tobie takiej bezpośredniości. - ciągle stroił sobie ze mnie żarty, ale gdy zobaczył mój wzrok, posłusznie wykonał moje polecenie.
Nie powiem, żebym musiała narzekać na widok, który miałam przed oczami. Przypatrywałam się mu chyba o sekundę za długo, co skwitował kolejnym wybuchem śmiechu.
- Bierz swoje jedzenie, a ja to przepiorę. - mruknęłam, starając ukryć się zażenowanie.
Chociaż nigdy nie widziałam w nim nic więcej niż przyjaciela, mogłam przecież sobie popatrzeć.
Po spraniu sosu z materiału, włożyłam go do suszarki i wreszcie udałam się do salonu.
- Możesz też ściągnąć swoją koszulkę dla towarzystwa. - powiedział, gdy stanęłam w progu.
- Niedoczekanie - zaśmiałam się, rzucając mu T-shirt mojego brata. - Powinna pasować.
Chyba go zawiodłam, bo zrobił smutną minę i założył ciuch.
- To co oglądamy? - zagadnęłam, zajmując miejsce na kanapie tuż obok niego. Film trwał już od kilku minut i na ekranie co jakiś czas pojawiał się Shia LaBeouf.
- Transformers – odparł wpatrując się z zaciekawieniem w telewizor.
Nie pozostało mi nic innego, jak podążyć w jego ślady.

Oprócz sztucznych ust Megan Fox, film wydał mi się ciekawy. Komentarze Ashtona pod tytułem „ma fajne cycki” lub „chciałbym jeździć takim autem” jeszcze bardziej mi go urozmaiciły. Nie chciało mi się nawet wstawać, bo po prostu było mi przyjemnie. Starałam się wyłapać jak najwięcej dobrych chwil, które wydarzą się w ciągu tych kilkunastu tygodni, które mi zostały. Razem poszliśmy do kuchni, żeby pozmywać wszystkie naczynia. W czasie trwania filmu zdążyliśmy przygotować i zjeść trzy albo cztery paczki popcornu. Obydwoje byliśmy niesamowicie łasy na tą przekąskę.
- Sky, muszę cię o coś zapytać. – zagadnął mnie, gdy wycierał miskę.
Momentalnie zbladłam. Nie jestem wyjątkiem i po takich słowach przez głowę przeszło mi tysiąc scenariuszy o co Ashton może chcieć mnie zapytać.
- No mów – zachęciłam go, wymuszając uśmiech.
Chłopak już otwierał usta, gdy usłyszeliśmy hałas w przedpokoju. Moja twarz zaczęła jeszcze bardziej przypominać kolorem kartkę papieru i oboje zamarliśmy w bezruchu. Nie minęła chwila gdy w progu pojawiła się postać, której nie widziałam od ponad roku i nie miałam najmniejszej ochoty robić tego teraz.
- Co robicie, dzieciaki? – rzucił na powitanie, mierząc nas spojrzeniem.
- Zmywamy? – odparłam i poważnie zaczęłam się martwić o stan wzroku mojego brata.
Chłopak uważnie zlustrował nas spojrzeniem, zapewne szukając jakiś oznak, że właśnie skończyliśmy uprawiać dziki i namiętny seks. Jako, że niczego takiego nie znalazł po prostu stał i gapił się na nas bez słowa. Ashton stał zdezorientowany, nie wiedząc za bardzo co zrobić. To była ulubiona gierka mojego brata, sprawianie, że ludzie czuli się przy nim bardzo niezręcznie.
- To ja już… - mruknął Irwin, chcąc opuścić pomieszczenie.
- Zostań – weszłam mu w słowo, nie spuszczając wzroku z Seana – Poczekaj chwilę w moim pokoju. Ostatnie drzwi po prawej.
Gdy blondyn zniknął za rogiem, moja frustracja sięgnęła zenitu. Mało brakowało, żeby z uszu nie poleciała mi para.
- Co ci odwaliło? – wrzasnęłam
Sean był ode mnie sporo wyższy, chociaż nie należało to do wielkich wyczynów, biorąc pod uwagę moje metr sześćdziesiąt. Mierzył mnie ze swojego poziomu kpiącym spojrzeniem i nie robił sobie nic z piorunów, które ciskałam w jego stronę moimi oczami.
- Myślałem, że masz lepszy gust nie będziesz uwodzić młodego Irwina, tylko znajdziesz sobie kogoś w innym typie.
– Jeśli zmywanie naczyń przypomina ci uwodzenie to serio nie chcę znać twoich fantazji erotycznych. – zakpiłam, zadzierając głowę do góry, aby zmierzyć się wzrokiem z moim bratem.
- Siostra, przyjechałem po roku do domu, wypadałoby mnie jakoś cieplej powitać, nie sądzisz?
- Po moim trupie.
Czułam się przy nim jak mały dzieciak, który próbuje się wykłócać o swoje marne racje, a nikt go nie słucha. Miałam ochotę tupnąć nogą, ale to sprawiłoby, że wyglądałabym pewnie jeszcze bardziej żałośnie. Gdzie się podział mój kochający brat, chcący mnie ochronić przed całym złem tego świata? Zaginął jeszcze grubo przed jego wyjazdem i jak na razie nie chciał powrócić.
Wiedząc, że nie będę mogła z nim rozmawiać bez wybuchu awantury, postanowiłam na razie zupełnie sobie odpuścić oglądanie go jeszcze przez jeden wieczór. Nie zrobi mi to wielkiej różnicy. Wyminęłam go, nie odpuszczając sobie szturchnięcia go barkiem. Krzywdy mu tym na pewno nie zrobiłam, bo moje mięśnie istniały raczej tylko w teorii, a on od przez dwa lata grał w profesjonalnej lidze koszykówki, ale nie mogłam sobie tego odpuścić. Skwitował to tylko chichotem.

Tak jak prosiłam, Ashton czekał w moim pokoju. Była to jedyna sypialnia, mieszcząca się na parterze. Nie mogłam narzekać na rozmiar pomieszczenia. Pod ścianą znajdowało się spore łóżko, otoczone przez regały wypełnione książkami i płytami. Po prawej stronie umieszczone było wielkie okno. Czasami wchodziłam tu przez nie, aby uniknąć konfrontacji z rodziną. Po dzisiejszym powrocie mojego brata chyba przyszedł czas na powrót do tego nawyku.
Irwin siedział przy biurku i przeglądał album ze zdjęciami, który musiałam zostawić na wierzchu. Dopiero gdy zaskrzypiała podłoga, podniósł głowę i spojrzał na mnie.
- Przepraszam cię za niego – powiedziałam, podchodząc do niego.
Machnął tylko ręką, nadal zapatrzony w stare fotografie.
- Byłaś przesłodkim dzieckiem. – zaśmiał się, wskazując na moje zdjęcie, na którym siedziałam w wannie z brodą zrobioną z piany.
Zawtórowałam mu i usiadłam na brzegu łóżka. Nie musiałam długo czekać, żeby blondyn się do mnie dosiadł.
- Twój brat przeszkodził mi w czymś. – zaczął – Sky, wszystko w porządku?
Wpatrywałam się tępo w przestrzeń, milcząc przez dłuższą chwilę.
- Skąd takie dziwne pytanie? Przecież widzisz, że oprócz brata dupka jest dobrze.
Ashton wpatrywał się we mnie badawczym wzrokiem. Starałam się wytrzymać ciężar jego spojrzenia, ale z każdą chwilą było to dla mnie coraz trudniejsze.
- Jesteś pewna? Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć?
- Wiem, Ash, wiem. – wymusiłam u siebie w miarę wiarygodny uśmiech i poklepałam go po plecach.
Tylko co ja mogłam mu powiedzieć? Że za kilka tygodni odbiorę sobie życie? Nie mogłabym mu tego zrobić. Brzemię, które to by ze sobą zostawiła ta świadomość, zniszczyłoby go, a on był dla mnie zbyt dobry. Postawienie go przed faktem dokonanym było dla mnie łatwiejsze. Ściągało to ze mnie pewnego rodzaju odpowiedzialność.
To chyba mówiło o mnie jako o tchórzu, prawda? Nie mogłam temu zaprzeczyć. Byłam cholernym tchórzem, ale wiedziałam o tym. Moja decyzja niosła ze sobą takie, a nie inne konsekwencje. Pewnie we mnie nie uderzą, bo przecież będę martwa, jednak ciekawiło mnie jak zareaguje Ashton. Co będzie jego pierwszą myślą, gdy usłyszy, że mała Skylar odeszła z tego świata?
Pod wpływem chwili, mocno przytuliłam się do niego. Na początku był zaskoczony, lecz już po chwili odwzajemnił mój uścisk. Jego dłoń zaczęła kojąco głaskać mnie po plecach, a ja znów przez chwilę poczułam, że świat nie jest tak statyczny.

Obiecuję wydrapać sobie mózg łyżeczką za ten rozdział, serio.
Dzisiaj Lucas jest nieobecny, ale bez obaw - to nie jest długa rozłąka ;) Jak zawsze dziękuję za wszelkie komentarze, odwiedziny, votes na wattpad i wiadomości prywatne. Bardzo miło jest czytać, że moja praca się komuś podoba.
Nie wiem kiedy pojawi się czwórka, jak na razie mam zapisane mniej więcej pół strony.
Nadal zachęcam do zapisania się do zakładki "Informowani" :)

A i jeszcze prośba do Was. Jeśli podoba Wam się to fanfiction to polecajcie je znajomym, wujkom, ciociom, twitterowym przyjaciółkom i każdemu, komu może ono się spodobać :)

17 komentarzy:

  1. Genialny rozdział! Z niecierpliwością czekam na następny :) Weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Superowy czekałam.nn

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział, czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podoba . zawiodlam się odrobinke bo oczekiwalam Lukasa . ale ten rozdział i tak jest świetny .! Weny! ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. fajny pomysł na ff, bardzo mi się podoba i jestem ciekawa dalszych rozdziałów , które pewnie zaskoczą swoją treścią
    pozdrawiam i nie mogę się już doczekać następnego rozdziału x
    @SylviaS_99- mój tt ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham to opowiadanie. Sky<33Czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem ciekawa co Ashton chciał powiedzieć Sky.
    Rozdziały świetne, dobrze skonstruowane, nic zbędnego.
    KC :*
    ~J.

    OdpowiedzUsuń
  8. Weszłam przez przypadek na tego bloga i od razu się w nim zakochałam *---* Bardzo spodobała mi się fabuła. Koffam♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Piszesz wspanile ! Najbardziej podoba mi się ta historia. Jest INNA, a to dla mnie jest najważniejsze! Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Pozdrawiam RuuDa :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudo <3
    czekam na czwóreczkę *.*

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam, chciałabym zaprosić Cię na Katalog opowiadań o 5 Seconds Of Summer!
    Zapraszam do zgłoszenia się!

    [katalog5sos.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej nominowałam Ciebie do LIEBSTER AWARDS ----> http://dark-and-black-gang.blogspot.com/2014/08/liebster-awards_18.html

    OdpowiedzUsuń