14 cze 2015

dwanaście


Wykonałam ostatnie pociągnięcie tuszem do rzęs, po czym spojrzałam krytycznym wzrokiem na swoje odbicie. Niesforny kosmyk włosów cały czas spadał mi na twarz, mimo że nałożyłam na niego odpowiednią ilość lakieru. Chyba zwariowałam z tym życzeniem, ale nie było już odwrotu. Nieśpiesznym krokiem podeszłam do zawieszonej na szafie krwistoczerwonej sukienki i dokładnie zlustrowałam ją od góry do dołu. Nie byłam typem chłopczycy, ale takie stroje zdecydowanie należały u mnie do rzadkości. Wzięłam głęboki oddech, zanim narzuciłam materiał na swoje ciało. 
Świętą rację trzeba przyznać temu, kto stwierdził, że ubranie może dodać pewności siebie. Jakby machinalnie wyprostowałam plecy i odniosłam wrażenie, że urosłam nie tylko za sprawą czarnych szpilek, które założyłam. Tamtej nocy miałam czuć się piękna i tak właśnie było.
Spojrzałam w stronę okna akurat, gdy na podjeździe, tuż obok wozu mojego brata, stanęło dobrze znane mi BMW. Rzuciłam ostatnie szybkie spojrzenie na swoje odbicie i chwyciwszy torebkę, wyszłam z pokoju. Już przy samych drzwiach wyjściowych stanęłam twarzą w twarz z Seanem. Wydawał się zaskoczony moim widokiem, jakbym nie mieszkała w tym samym domu. Co prawda, ostatnimi czasy widywaliśmy się rzadziej, co mogło być wynikiem tego, że powróciliśmy do unikania się wzajemnie, ale nie można całkowicie ominąć spotkań, jeśli mieszka się w tym samym domu. 
- Gdzie się tak wystroiłaś? – zapytał, siląc się na obojętność, którą podkreślił nonszalancko popijając piwo.
Uśmiechnęłam się, podnosząc brodę do góry. 
- Idę udawać bogatą i zepsutą córkę Richarda Morgana. 
Sean na początku był zbity z tropu i nie za bardzo wiedział, co miałam na myśli, lecz po chwili połączył odpowiednie fakty.
- Zastępujesz dzisiaj ojca wśród snobów? Powodzenia, siostra. – Najwyraźniej zaspokoiłam jego ciekawość, bo wzruszył ramionami i powrócił do swoich zajęć, do których zaliczało się rujnowanie sylwetki sportowca zbyt dużą ilością alkoholu i śmieciowego żarcia. 
Przez sekundę patrzyłam się na miejsce, gdzie jeszcze chwilę wcześniej znajdował się Sean, po czym wyszłam na spotkanie z osobą, której widok zdecydowanie bardziej mnie ucieszył.
Stał, nonszalancko oparty o maskę samochodu, z rękoma w kieszeniach czarnych spodni od garnituru. Dobrze dopasowaną marynarkę pozostawił rozpiętą, a niedbale przewiązany cienki krawat stanowił kontrast dla śnieżnobiałej koszuli. Wpatrywał się w przestrzeń i dopiero odgłos zamykanych drzwi zwrócił jego uwagę, na tyle, aby odwrócił wzrok w moją stronę. Przez chwilę, która mogłaby być równie dobrze wiecznością, nasze spojrzenia się skrzyżowały i, mimo dzielącej nas odległości, dostrzegłam w jego oku błysk.
Stawiając ostrożnie każdy krok, podeszłam do auta, obdarzając Luke’a lekkim uśmiechem, który jak zawsze odwzajemnił, lustrując mnie od stóp do głów.
- Czuję się jak przed balem maturalnym, tylko że partnerkę mam bardziej atrakcyjną. – Oznajmił z rozbrajającą szczerością, a następnie otworzył przede mną drzwi od strony pasażera.
- Ty przynajmniej byłeś na swoim.- mruknęłam, niby do siebie. Jednak po przeciągłym spojrzeniu, jakim mnie obdarzył, zanim odpalił silnik, mogłam wywnioskować, że również to słyszał.
- Nie straciłaś dużo. Nie wiem jak było w twojej szkole, ale w mojej największą atrakcją była rozróba, jaką zrobił jeden ćpun ze swoją laską. A tak właściwie, to dlaczego nie poszłaś?
- Powiedzmy, że byłam zajęta odbieraniem sobie życia. 
Luke skomentował to tylko głośnym parsknięciem.
#
Nigdy wcześniej nie miałam okazji pojawić się na jednym z wielu bali dobroczynnych, na które zapraszano mojego ojca. Udziały w pewnej firmie dawały mu wejście do snobistycznego świata, z którym miałam mało wspólnego. Samo miejsce przyprawiało o zawrót głowy, jeśli chodziło o przepych. Osiemnastowieczny pałac, stanowiący kiedyś letnią rezydencję któregoś z władców, stał się obiektem spotkań tak zwanej śmietanki towarzyskiej. Koszt samej biżuterii niektórych kobiet znacznie przekroczyłby wartość mojej ukochanej toyoty. Nie rozumiałam dlaczego tata tak upodobał sobie takie wydarzenia i nie opuścił ani jednego, na które otrzymał zaproszenie. Niezależnie od tego co musiał przez to odwołać.
- Za jakie grzechy? – jęknął Luke, z obrzydzeniem przyglądając się otaczającym nas ludziom. 
- Wszystkiego w życiu trzeba spróbować. – stwierdziłam – Nawet niebotycznie drogiego szampana, serwowanego na wejściu. 
- No tak, darmowy alkohol działa zdecydowanie na plus. – Chwilę obracał w dłoni kieliszek, oglądając go ze wszystkich stron, po czym wziął sporego łyka. – Może nie zanudzimy się na śmierć.
Po prawej stronie ogromnej sali balowej ustawiono stoły z potrawami tak wykwintnymi, że od samego patrzenia na nie mogło zakręcić się w głowie. Pomiędzy tłumem krzątali się niewiele starsi ode mnie kelnerzy z tacami wypełnionymi drogimi whisky i przeróżnymi drinkami. W tym całym przepychu brakowało jedynie orkiestry. Zamiast niej ze zręcznie ukrytych głośników grała klasyczna muzyka, w której przeważały dźwięki skrzypiec. Mogłabym strzelać czy była to kompozycja Mozarta, czy może jednak Bacha, ale starałam się nie wypowiadać na tematy, na których kompletnie się nie znałam. 
Wszystko wskazywało na to, że wszyscy pożądani goście już bawili się w najlepsze. Skupieni w zwartych grupach, obrzucali błotem kogo popadnie. Widziałam to w ich wymuszonych i przesadnych uśmiechach. Poczułam się prawie jak w liceum. Pewne rzeczy się najwidoczniej nie zmieniają.
Jednak w pewnym momencie wśród gości zapanowało pewnego rodzaju poruszenie. Ukradkowe spojrzenia kierowały się na ozdobione złotem, ogromnych rozmiarów drzwi wejściowe. Bardziej dosadny mógłby być tylko reflektor skierowany na parę, która właśnie wkroczyła na salony.
Mężczyzna roztaczał wokół siebie aurę wyniosłości. Rozglądał się po sali, obdarzając każdego spojrzeniem, którego ciężaru nie sposób było wytrzymać. Ubrany był w idealnie skrojony smoking, który podkreślał jego nienaganną, mimo średniego wieku, sylwetkę. Tłum jakby się rozstępował, gdy szedł przed siebie z, o wiele młodszą od siebie, towarzyszką. Gdy dokładniej się mu przyjrzałam, dostrzegłam znajome rysy twarzy. Poczułam jak ciało Luke’a gwałtownie się napina, a z jego ust wyszło ciche przekleństwo. Nie trzeba było być geniuszem, żeby połączyć fakty. Na bankiecie pojawił się właśnie jego ojciec – Robert Hemmings we własnej osobie. Blondyn chwycił mnie mocno za ramiona i obrócił nas w taki sposób, że mógł patrzeć w inną stronę. Niestety, zdało mu się to na nic, bo mężczyzna już zdążył go zauważyć i nieśpiesznym krokiem zaczął zmierzać w naszą stronę. Poczułam jak żołądek podchodzi mi do gardła jeszcze bardziej niż przed skokiem na bungee. 
- Luke – Miał głos zdecydowany i bardzo głęboki – nie spodziewałem się tu twojej obecności. 
Było w nim coś takiego, że człowiek przy nim czuł się o wiele mniejszy. Pewność siebie uchodziła ze mnie jak z balonika. Starałam się patrzeć wszędzie, tylko nie na niego. 
- Gdybym wiedział, że się tu pojawisz, to zapewniam, nie zobaczyłbyś mnie. – Mówił, zaciskając szczękę. 
Starszy Hemmings uśmiechnął się kpiąco i nagle zdał sobie sprawę z mojej obecności. Nie krył się z tym, że dokładnie zmierzył moją sylwetkę. Musiałam użyć wszystkich sił, aby przybrać maskę pewności siebie i chociaż nie uciec przed ciężarem jego spojrzenia. Czułam się pod ostrzałem nie tylko jego, ale też i kobiety, z którą stał pod rękę. Mogła być zaledwie dekadę starsza ode mnie. Długa, granatowa suknia idealnie podkreślała jej dobrze zarysowane biodra oraz szczupłe ramiona. Na szyi zawieszony miała brylantowy naszyjnik, tworzący harmonię z niewielkimi kolczykami. Patrzyła na mnie spod wachlarza czarnych jak węgiel rzęs, oceniając każdą moją niedoskonałość.
- A to musi być twoja urocza partnerka – W jego tonie dało się wyczuć delikatną zmianę, gdy zaczął się zwracać bezpośrednio do mnie. – Nie kojarzę, abyśmy mieli przyjemność się poznać, panno…?
- Morgan. – odpowiedziałam szybko – Skylar Morgan.
- Och, naturalnie. Córka Richarda. To dla mnie zaszczyt. – Chwycił moją dłoń i złożył na niej delikatny pocałunek, a ja ostatkami sił powstrzymywałam się przed wzdrygnięciem. Posłałam Luke’owi spanikowane spojrzenie, ale on wyglądał, jakby zaraz miał się rzucić z pięściami na własnego ojca. 
- Myślę, że mój syn nie będzie miał nic przeciwko zabawianiu Victorii, podczas gdy ja zaproszę cię do tańca. – Mówiąc to, puścił swoją partnerkę i wyciągnął rękę w moją stronę. Panika z każdą chwilą narastała we mnie coraz mocniej, a teraz nie miałam wyboru. Biała jak ściana, podałam mu drżącą dłoń, chociaż naprawdę wolałam tego nie robić. Jednak ton jego głosu i cała jego postawa dawała do zrozumienia, że nie znosi on żadnego rodzaju sprzeciwów. Uległość w takim przypadku mogła zostać uznana za metodę obrony.
Jak łatwo było się domyśleć, że mężczyzna poprowadził nas do centralnego punktu Sali. Trzymał mnie dość mocno, z zachowaniem odpowiedniego dystansu, który pragnęłam jeszcze bardziej powiększyć. Przez cały czas samym sposobem bycia podkreślał swoją wyższość. Wiedział, że ludzie patrzą i napawał się tym, prawie tak jakby był to narkotyk. 
- Jak to możliwe, że nigdy nie miałem przyjemności cię tu spotkać? Twoja rodzina jest na przyjęciach mile widziana, a ty w jakiś sposób mi umknęłaś. – Nie mogła umknąć mi ukryta pogarda, którą okazywał, gdy mówił na ten temat.
- Myślę, że funkcję reprezentacyjną lepiej spełnia mój brat wraz z rodzicami niż ja, panie Hemmings. – Odparłam, lekko wzruszając ramionami.
- Jestem skłonny się z tym nie zgodzić, Skylar. No, ale porzućmy te uprzejmości. Przyznaję, że niesamowicie ciekawi mnie co tu robisz z moim synem. To raczej nie jest jego świat. 
- Powiedzmy, że nie mieliśmy żadnych planów na dzisiejszy wieczór. – Posłałam mu najbardziej wymuszony uśmiech, na jaki było mnie stać, gdy wykonywałam obrót.
- Czy mogę wnioskować, że jesteście parą? – Niby przypadkiem wzmocnił uścisk mojej dłoni. 
- Och nie. – Żachnęłam się, ukrywając zdenerwowanie lekkim śmiechem. – Z całą stanowczością mogę stwierdzić, że jesteśmy tylko dobrymi przyjaciółmi. 
Zebrałam w sobie tyle odwagi, aby spojrzeć mu prosto w oczy, chcąc podkreślić prawdziwość moich słów. Stalowe spojrzenie mówiło wszystko. Komunikat był jasny – jeśli mnie oszukujesz, zapłacisz za to.
Miałam ochotę zwymiotować z nerwów. Starszy Hemmings w tak krótkim czasie potrafił wzbudzić we mnie multum negatywnych emocji. Sprawiał wrażenie, jakby znał każdy, nawet najmniejszy sekret i nie zawahałby się go użyć w najmniej odpowiednim momencie. Sam w sobie był kontrastem, bo z pewnością potrafił manipulować i zjednywać sobie ludzi, ale trudno było pozbyć się ochoty ucieczki od niego jak najdalej. 
Podczas kolejnego obrotu, gdy myślałam, że moje trzęsące się nogi już dłużej nie wytrzymają i runę na sam środek parkietu, wpadłam w czyjeś ramiona i kurczowo się ich chwyciłam. Automatycznie do moich nozdrzy dostała się woń jego perfum. 
- Odbijany. – Powiedział szorstko do swojego ojca i pociągnął mnie gdzieś dalej od tego całego zgiełku. Znaleźliśmy się gdzieś na brzegu Sali. Luke obejmował mnie mocno, jednak w sposób bardziej opiekuńczy niż władczy. 
- Dzięki za ratunek. – Szepnęłam, przylgnąwszy do niego jak najmocniej.
- Kiedy ten gnój zwrócił na ciebie uwagę, miałem ochotę go zabić. – Brzmiał tak, jakby naprawdę był do tego zdolny. Poczułam jak znowu się napina, a ja odruchowo zaczęłam gładzić dłonią jego ramię. – Wystarczy, że jednemu z nas spieprzył życie. 
Milczałam, chowając twarz w zagłębieniu jego szyi. Lekko kołysaliśmy się w rytm granej muzyki, kompletnie zapominając w jakim miejscu się znajdujemy i co przed chwilą się działo. 
- Chyba nie powiedziałem ci tego dosadnie dzisiejszego wieczoru, -  mówił, pochylając się do mojego ucha – Wyglądasz dzisiaj pięknie.
Przez moje ciało przeszła fala przyjemnych dreszczy, a na twarzy pojawił się bardzo szeroki uśmiech, którego nie mógł dostrzec. Poczułam jak opiera brodę o moją głowę. Dzięki wysokim obcasom nasza różnica wzrostu znacznie się zmniejszyła, jednak nadal przewyższał mnie co najmniej kilka centymetrów. 
Luke miał w sobie kilka cech swojego ojca, nie tylko pod względem fizycznym, ale i też miał w sobie podobną charyzmę, która jednak nie wywoływała tego niepokoju, który towarzyszył mi przy kontakcie ze starszym Hemmingsem. On dawał mi poczucie bezpieczeństwa, gdy delikatnie gładził moje plecy.
- Zmywajmy się stąd. – Zaproponowałam, niechętnie odsuwając się od niego. – Już wystarczająco nabyłam się w wyższych sferach. 
Zaśmiał się lekko, ukazując szereg białych zębów. Na jego twarzy nadal można było dostrzec ślady po pobiciu, szczególnie w miejscu, gdzie założono mu szwy, ale to było nic w porównaniu, z tym jak wyglądał tydzień temu. Przemykaliśmy pomiędzy ludźmi zbyt zajętymi rozmową, żeby zwrócić na nas uwagę. Nie mogłam się powstrzymać, aby nie poszukać wzrokiem mężczyzny, który mimo tego, że był otoczony przez grupę rozmówców, przyglądał nam się, popijając whisky. Niewzruszony, faktem, że go na tym przyłapałam, posłał mi szelmowski uśmiech. Już więcej nie oglądałam się za siebie i tylko przyśpieszyłam kroku, ciągnąc Luke’a za sobą. 
Na zewnątrz uderzyła mnie fala chłodu, przez którą zadrżałam, zanim ciało przyzwyczaiło się do obniżonej temperatury.  Natychmiast sięgnęłam do torebki i wyciągnęłam z niej paczkę papierosów. Poczęstowałam blondyna i, ku mojemu zdziwieniu, wziął go. 
- Zadowolona ze swojego życzenia? – Zagadnął, wypuszczając dym z ust. 
Powoli pokiwałam głową, jednak nie chciałam kontynuować tej wymiany zdań. Moje myśli zaprzątała inna sprawa, która nie mogła dać mi spokoju od dobrych kilkudziesięciu minut. Spokojnie wypaliłam fajkę, rozkoszując się każdym zaciągnięciem. Nikotyna w połączeniu z alkoholem zadziałała na mnie kojąco i dodała mi odwagi, gdy zaczęłam mówić.
- To on ci to zrobił, prawda? 
Mięsień na jego twarzy delikatnie, prawie niezauważalnie drgnął. Z uporem maniaka wpatrywał się w jakiś nieokreślony punkt na ziemi. Ostatni raz zaciągnął się, po czym trochę za mocno przydeptał to, co zostało z papierosa. Bardzo powoli przeniósł spojrzenie na moją twarz. Jego oczy nie wyrażały nic, tylko wszechobecną pustkę. 
- Luke, tak mi przykro. – Powiedziałam, jakby to miało cokolwiek zmienić. 
Uśmiechnął się gorzko i zrobił w moją stronę jeden krok, a za chwilę kolejny. Dystans pomiędzy nami zmniejszył się diametralnie, gdy dłonią dotknął mojego policzka. 
- Nie musi ci być przykro. Wystarczy mi twoja obecność, żeby przetrwać do naszego wielkiego finału. – Szepnął, gładząc moją skórę kciukiem. 
Było blisko, aby serce wyskoczyło mi z piersi. 
- Czuję się zaszczycona. – Zażartowałam, drżącym z emocji głosem. To, co on potrafił ze mną zrobić przez sam dotyk było niesamowicie przerażające, ale z każdą chwilą pragnęłam o wiele więcej.
Wpatrywał się w moją twarz z błąkającym się na ustach półuśmiechem. 
- Nie mam pojęcia co do ciebie czuję, ale mam wrażenie, że nie jestem się w stanie od ciebie odplątać, nie tylko ze względu na wiążący nas Pakt. Zaplątałem się w tobie, Skylar. 
- Zaplątałeś? – Odparłam, odrobinę zaskoczona tym niecodziennym wyznaniem.
- Tak, bardzo się w tobie zaplątałem.
Za opóźnienia podziękujcie Cliffordowi oraz mojej mamie, której przed wyjazdem trochę odwala. 
Rozdział nie do końca sprawdzony, jak wrócę to przejrzę go dokładnie.
Trochę mi smutno przez to, że pojawia się mniej komentarzy. Może tym razem będzie lepiej, co?
Tweetować z hashtagiem #PaktFF też możecie. Zapewniam, że czytam wszystko!
Kolejny rozdział w lipcu. Trzymajcie się!

PS. Rzućcie okiem na Fallout, może Wam się spodoba!

19 komentarzy:

  1. 'Nie mam pojęcia co do ciebie czuję, ale mam wrażenie, że nie jestem się w stanie od ciebie odplątać, nie tylko ze względu na wiążący nas Pakt. Zaplątałem się w tobie, Skylar.
    - Zaplątałeś?
    - Tak, bardzo się w tobie zaplątałem'
    OMG ♥
    Akcja się powoli coraz bardziej rozkręca ♥. ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział! uwielbiam to opowiadanie :) coś czuję, że nie polubię ojca Luke'a :D Z niecierpliwością czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Liczyłam , że podczas ich tańca Luke ją pocałuje , a tu nic :( Czekam na następny I zapraszam do siebie
    http://lukehemmingsija.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  4. Liczyłam , że podczas ich tańca Luke ją pocałuje , a tu nic :( Czekam na następny I zapraszam do siebie
    http://lukehemmingsija.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  5. Liczyłam , że podczas ich tańca Luke ją pocałuje , a tu nic :( Czekam na następny I zapraszam do siebie
    http://lukehemmingsija.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  6. "- Zaplątałeś? – Odparłam, odrobinę zaskoczona tym niecodziennym wyznaniem.
    - Tak, bardzo się w tobie zaplątałem."
    Rozpływam się 💞
    Panie Hemmings, proszę won od mojej kochanej pary.
    Tak cudownie piszesz, jak to w ogóle możliwe?!
    Tak fantastycznie opisujesz ich myśli, odczucia i sytuacje..
    Czekam niecierpliwie na kolejny, nawet jeśli (aż!) do lipca.
    O tak, Mikey przestraszył chyba wszystkich, ale (dzięki Bogu) wszystko w porządku.
    Udanego wyjazdu ;)
    Pozdrawiam
    @smallerthandot xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Omg Luke sie zakochal :o mega ten rozdzial i opowiadanie...jestem ciekawa co bd z jego ojcem...oby bie narobil im klopotow...kocham i czekam na NN<3

    OdpowiedzUsuń
  8. G-E-N-I-A-L-N-E! czekam na nxt'a! xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajefajny rozdział <3 jestem bardzo ciekawa co będzie dalej... z wyczekiwaniem czekam na następny rozdział, życzę dużo weny :*
    /A

    OdpowiedzUsuń
  10. No wiedziałam że tak będzie .... Luk i Skylar :) ... Hehe .. rozdział jak zawsze mega :) ..

    OdpowiedzUsuń
  11. Luke się zaplątał :D...no powiem szczerze, że to dość ciekawe wyznanie. Mam nadzieję, że w następnym rozdziale zadzieje się trochę więcej. Swoją drogą to ja bym na takie przyjęcie nie przyszła. To nie w moim stylu. :)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Hueh, Zaplątują się w sobie *-* To takie słodkie, ale ten ojciec Hemmings'a to taki gbur -,- On coś jeszcze namiesza, ale cóż, Cudny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Powiem tak: rozdział bardzo dobry.
    Ale... Mam kilka zastrzeżeń co do wyglądu twojego blogu. Mogłabyś dodać przycisk, który przenosi nas na wcześniejszy i nowszy rozdział. To by było znacznym ułatwieniem dla czytelników. Wklejanie muzyki z yt też nie wygląda zbyt estetycznie. Mogłabyś zamiast tego dodawać napis "muzyka" i jeśli się w niego kliknie, to gra. Ale i tak najlepszych posunięciem byłoby stworzenie listy piosenek, która odtwarzałaby się od razu po wejściu na bloga. Mam nadzieję, że przeczytasz ten komentarz i zastanowisz się nad tymi ulepszeniami. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowny aż się zaplatalam. Czy on jej wyznał zaplatalam czy miłość! Jej chce dalej. Czekam i nie lubię gburowatego ojca Luka

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana świetny next

    OdpowiedzUsuń
  16. Taaa zdecydowanie dołączam do grona osób - nie lubić taty Luka. Dziwny, naprawdę mega dziwny facet. Niepokojąco dziwny. Końcówka mega słodka :D już myślałam, że sprzeda jej całusa czy coś, a tu klops - może w następnym rozdziale :D Czekam z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
  17. Boże, ten rozdział jest przecudowny. Chyba nie będę mogła przestać o nim myśleć przez najbliższe dni. Ciekawi mnie jak będzie wyglądać ich śmierć skoro oboje powoli się w sobie zakochują.
    Całuję i do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaplątali się, jej! Ale co bedzie teraz z ich Paktem?

    OdpowiedzUsuń
  19. uwielbiam twój styl pisania i historię, którą piszesz. uwielbiam.
    mam nadzieję, ze opublikujesz jeszcze co najmniej 50 rozdziałów, albo bardziej realistycznie, chociaż 15. <3

    OdpowiedzUsuń