21 lis 2015

epilog


Bardzo proszę, aby każda osoba, która dotarła aż tutaj, zostawiła po sobie chociaż krótki komentarz.
PS. Jeśli macie jakieś pytania, to też jest idealny moment, żeby je zadać.

Luke

Od dłuższego czasu chciałem przywołać w pamięci moment, w którym pomyślałem, że mógłbym zakochać się w Skylar. Teraz, gdy patrzę wstecz, nie potrafię stwierdzić kiedy to było dokładnie. Może wtedy, gdy z przerażeniem wpatrywała się w bungee z papierosem w ustach? Albo gdy z uśmiechem śpiewała swoje ulubione piosenki podczas jazdy? Każda z chwil, którą razem spędziliśmy sprawiała, że powoli, kawałek po kawałeczku, zakochiwałem się w niej. 
To, co pamiętam idealnie, to moment, kiedy po raz pierwszy ją zobaczyłem. Paradoksalnie, to przez mojego ojca akurat tamtędy przechodziłem. Gdyby tamtego dnia nie chciał mnie znowu skopać, nawet nie wyszedłbym z domu. Jeśli wierzyłbym w przeznaczenie, powiedziałbym, że to właśnie ono połączyło nas na tym pomoście. Gdy zobaczyłem w jej dłoniach butelkę whisky i pudełko tabletek, od razu wiedziałem, że udało mi się spotkać kogoś równie zniszczonego jak ja. 
Próbowałem popełnić samobójstwo wiele razy, ale za każdym razem coś mnie powstrzymywało. Nie potrafię zliczyć ile razy przykładałem do skroni lufę broni ojca, ale nigdy nie odważyłem się pociągnąć za spust. To tak jakby coś cały czas kazało mi pozostać na tym świecie. Może jednak jest coś w tym całym przeznaczeniu?
Samobójstwo stało się moją obsesją. Zacząłem szukać tego jednego, idealnego sposobu, po którym moja śmierć zaczęłaby znaczyć coś więcej. Zajmowałem się tym przez tyle czasu, że naprawdę myślałem, że wiem o tym wszystko. Byłem zbyt pewny siebie i właśnie to mnie zgubiło, bo nie wziąłem pod uwagę tego, że w życiu nigdy nic nie idzie zgodnie z planem.
Ale Skylar była inna. Dopiero po tym jak opowiedziała mi całą swoją historię, zdałem sobie sprawę, że jest ona najodważniejszą osobą, jaką poznałem i doznałem zaszczytu kochania jej do szaleństwa. Fakt, że była w stanie funkcjonować po tym jak cały jej świat runął wzbudzał we mnie tylko podziw. Wszyscy mówią, że samobójcy to tchórze, a nie zdają sobie sprawy ile odwagi wymaga odebranie sobie życia. Myślę, że nie była tego świadoma, ale zostawiła na życiu każdego, kogo znała niezmywalny ślad.
Uśmiechnąłem się do siebie na samą myśl o niej. Jestem takim idiotą. Dlaczego czuję zawód, skoro stało się to, co było nieuniknione? Oczywiście, ten plan nie zakładał tego, że zostanę sam. Skylar, chcąc, nie chcąc, zostawiła mnie na tym cholernym świecie całkowicie samego. Znowu, jeśli przeznaczenie istnieje, to musi być niezłą suką, skoro najpierw karmi nadzieją, aby na końcu odebrać to wszystko w jednej chwili. 
Ciągle widzę przed oczami moment, kiedy lufa przesuwa się w jej kierunku, a kula trafia w jej klatkę piersiową. Jak na jej twarzy maluje się szok i strach. Pamiętam, jak powoli osuwała się na ziemię, a ja w ostatniej chwili zdołałem ją złapać. Ashtonowi w tym czasie, jakimś cudem, udało się doskoczyć do Clifforda i go obezwładnić, ale to już było bez znaczenia. W tamtej chwili czułem już wszystko i nic. Przechodziła przeze mnie taka wariacja emocji, że obojętność była najlepszym, co mogło mi się przytrafić. Widziałem jak Skylar walczyła o każdy oddech i o sekundy, które mogła jeszcze spędzić tutaj, ale zdawałem sobie sprawę z tego, co było nieuniknione. Cały czas szeptała, że kocha mnie i kocha Ashtona, prawie tak, aby chciała, żebyśmy dobrze to zapamiętali. Płakała, a ja płakałem razem z nią, bo nie chciałem dopuścić, żeby mnie zostawiła. 
W tamtych chwilach wzywałem każdego Boga, jaki tylko przychodził mi na myśl, aby ją oszczędził, ale nic nie mogło powstrzymać powoli uchodzącego z niej życia. Obiecywałem im, że mimo wszystko, nie zabijemy się i nadal będziemy żyć, ale to wszystko było na nic. Aż w końcu przestała walczyć. Spojrzała na mnie i się uśmiechnęła. Chwilę później jej oczy stały się puste, a do mnie dotarło, że straciłem ją bezpowrotnie. Dookoła nagle zapanowała przerażająca, ogłuszająca cisza. 
Niewiele pamiętam z tego, co działo się później. Ból, rozdzierający moje serce, zagłuszył wszystko inne. Czułem się tak, jakby ktoś zabrał mi ostatni powód do oddychania. Żadna rzecz nie miała już sensu. Całe śledztwo było jednym wielkim cyrkiem, który zakończył się spektakularnym aresztowaniem mojego szanownego ojca, który nienawidził mnie do tego stopnia, że pragnął z mojego życia zabrać każdy pierwiastek szczęścia jaki miałem. Cóż, trzeba przyznać, że spisał się na piątkę, bo swoim ostatnim występkiem wyrwał mi serce z korzeniami. A co gorsze, skrzywdził tym samym nie tylko mnie, ale i zupełnie niewinne osoby.
Najchętniej wymazałbym wspomnienie tego jak Ashton podszedł do ciała Skylar, gdy wreszcie przyjechała policja i zabrała od niego Michaela. Widziałem jak coś w nim pęka jak chwycił w dłonie jej bezwładną rękę. Nie minęło dużo czasu, gdy zaczął płakać jak dziecko i nie miał żadnego powodu, żeby się tego wstydzić. Przecież on też ją stracił. Pamiętam jak obaj po prostu siedzieliśmy tam i płakaliśmy, dopóki nie przyszedł do nas funkcjonariusz i nie zabrał nas stamtąd. 
Już dawno przestałem liczyć dni spędzone bez Sky. Często wychodziłem z tego pustego domu i szedłem tam gdzie mnie poniosły nogi. Dziwnym trafem zazwyczaj trafiałem na jej grób. Za każdym razem kładłem tam te cholerne niebieskie hiacynty, bo wiedziałem jak bardzo nienawidziła róż. Z czasem nazbierało się ich tyle, że w końcu musiałem je wszystkie wyrzucić. Miałem dość. Miałem dość tego, że tak cholernie za nią tęsknię.
Myślałem, że znam śmierć i jestem na nią gotowy, ale wszystko się zmieniło, gdy zobaczyłem ją na własne oczy. Byłem skołowany. Trwałem w zawieszeniu, nie mając pojęcia co mam ze sobą dalej zrobić. Odebranie sobie życia wydało mi się bezsensowne. Wszystko było bez sensu. Każda decyzja, którą mógłbym podjąć nie była odpowiednia. Często mówiłem do Skylar, nawet jeśli wiedziałem, że odpowie mi jedynie głucha cisza. Chciałem, żeby mi pomogła, w jakiś sposób poprowadziła. Tak bardzo jej potrzebowałem.
W związku z zarzutami, jakie zostały przedstawione mojemu ojcu, jego współpracownicy bardzo chcieli, żebym to ja zajął jego miejsce, ale nie byłem w stanie nawet tej opcji rozważyć. Najchętniej sprzedałbym to wszystko w cholerę, tym samym niszcząc wszystko, co kochał mój ojciec. Jego pieniądze.
Znowu, nie wiedząc jakim cudem, znalazłem się przy bramie cmentarza. Westchnąłem ciężko i ruszyłem wzdłuż zbyt dobrze znanych mi alejek. Wiał zimny wiatr. Zarzuciłem na głowę kaptur czarnej bluzy i schowałem ręce do kieszeni. Wszystko było tutaj przerażająco stałe. Tak jakby nic się nie zmieniało, a często zmieniało się wszystko.
O dziwo, tym razem przy jej grobie już ktoś stał. Zwolniłem kroku, żeby dać sobie czas na to, żeby dobrze przyjrzeć się nieznajomej postaci, jednak nie mogłem w nieskończoność opóźniać naszego spotkania. Kiedy mnie spostrzegła, wyglądała na speszoną. W pośpiechu otarła łzy i już chciała się odwrócić na pięcie, ale udało mi się ją zatrzymać.
– Nie masz czego się wstydzić – powiedziałem, kopiąc leżący obok kamień. – Też często tu płaczę.
– To wszystko moja wina – szepnęła tak cicho, że ledwo ją usłyszałem.
– O ile dobrze pamiętam to nie ty pociągnęłaś za spust.
– Ale...
– Nie ma żadnego "ale", Emily – wszedłem jej w słowo. – Nie masz żadnego powodu, żeby się obwiniać. To nie ty wręczyłaś mu broń do ręki.
Staliśmy tam w ciszy, wpatrując się w płytę nagrobną, na której ozdobną czcionką napisane było nazwisko Skylar.
– Tak bardzo za nią tęsknię – odezwała się po dłuższej przerwie.
Westchnąłem, a przed oczami zobaczyłem jej twarz. Tak jakby zupełnie nic się nie stało.
– Ja też, Emily. Ja też.

24 komentarze:

  1. oh mój...
    To było jedno z moich fav fanfiction, na pewno jedno z najlepszych jakie czytałam.
    Nie wiem czy kiedyś po przeczytaniu dobrej książki, czułaś się jakbyś miała kaca i rozwaloną psychę, ale ja właśnie tak się teraz czuję.
    Wielkie brawa i gratulacje spectrum! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. O boze poplakalam sie ;(( Te opowiadanie to jest cos cudownego<3Tylko szkoda,ze tak sie skonczylo..ale dobrze,ze chociaz zjadla przed smiercia XD Ten Luka ojciec to jakis ch*j zabila bym go :)/Martyna W

    OdpowiedzUsuń
  3. Cholera jasna, ja płaczę. Nie, ja wyję. Jak bóbr. Nie potrafię się powstrzymać. Cholera, nie potrafię. To takie smutne. Tak potwornie smutne... Ja, ja.. Naprawdę wierzyłam, że jednak przeżyją, że będą razem. To była moja nadzieja. Jednak wszystko się spierdoliło, że to tak ujmę. Przepraszam za słowa, ale inaczej nie potrafię. To wszystko mnie przerasta. Tak bardzo mnie przerasta, że nie jestem w stanie sięgnąć po chusteczkę. Sunę palcami po klawiaturze, a łzy moczą mi koszulkę.
    To taki emocjonujący rozdział, że inaczej nie potrafię. Zdecydowanie jeden z najlepszych i zarazem najgorszych.
    Nie mogę uwierzyć, że to już koniec. Nie będzie już Luke'a, Ash'a, Skylar. Nie będzie wspólnej przyszłości, nie będzie nic.
    Dziękuję Ci za wspaniałe chwile.
    Dziękuję Ci za to, że mogłam się oderwać od rzeczywistości.
    Dziękuję Ci za to, że mogłam pomarzyć.
    Dziękuję Ci za wszystko.
    I choć wiem, że to może za wcześnie, to mam nadzieję, iż w Twojej głowie rodzi się pomysł na kolejne, niesamowite ff.
    Nie mogę się doczekać, aż nam o tym powiesz.
    Mogę Cię mocno uściskać?
    Buziaki, karmeeleq

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać, że takiego zakończenia nie spodziewałam się nawet po przeczytaniu ostatniego rozdziału. To był dla mnie szok, i to spory. Popłakałam się i załamałam, po czym zaczęłam się śmiać niepohamowanym śmiechem, jak zawsze kiedy nie wiem co ze sobą zrobić. Pokochałam tą historię, pokochałam twój sposób pisania, pokochałam Luke`a, jakiego przedstawiłaś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś genialna! Popłakałam się, naprawdę doprowadziłaś mnie do łez.
    Nie wiem, jak Ci się to udało.... Piszesz niesamowicie

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurdee nie wierze że to koniec... To ff było częścią mojego życia. W jakimś stopniu dawało mi satysfakcję i fajnie bylo poczytac o problemach tych postaci. Dziękuję za to bo stworzyłaś coś niesamowitego. Dziękuję Ci za wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jedyne co miałam w głowie, gdy skończyłam czytać - jakim cudem ktoś, kto tworzy tak żywych i realistycznych bohaterów, wartką akcje i generalnie, gdy czyta się dzieło tej osoby odnosi się wrażenie, że stoi się obok, nie otrzymał jeszcze przynajmniej z miliona nagród literackich. Ff dosłownie wbiło mnie w fotel, jest cudowne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Boże poryczalam się.... to nie miało się tak skończyć. Nie tak. Kocham cię za to opowiadanie. Jedno z najlepszych jakie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie! Nie! Nie!
    Miałam nadzieję, że pozwolisz mi odpocząć po wczorajszym rozdziale i nabrać równowagi emocjonalnej, ale nie zrobiłaś tego. Niemniej jednak cząstka mnie się cieszy, że mogłam tak szybko przeczytać epilog. Dlaczego tylko cząstka? Bo to już koniec. Czytam wiele blogów, wiele książek i za każdym razem gdy kończy się jakaś historia czuje coś w rodzaju pustki. Nie muszę ci chyba pisać, że twój blog był bardzo oryginalny. Opowieść o Luke'u i Sky była niesamowita. Zabrakło mi tylko reakcji jej brata i informacji o tym, co potem zrobił np. Ashton, albo co się stało z Michaelem, ale niestety ja już tak mam, że muszę mieć wszystko napisane od A do Z. Co jeszcze mogę napisać? Że mnie trochę zaskoczyłaś. Po ostatnim rozdziale nie pomyślałam, że to Skylar zginie, a jednak. Zadziwił mnie też fakt, że Luke nie popełnił samobójstwa, bo wydawało mi się, że był już tak wyniszczonym człowiekiem, że był do tego zdolny. W moich wyobrażeniach, w przyszłości spotka kobietę, którą pokocha i, która da mu siłę do życia.
    Nie znam cię osobiście, ale wiem, że jesteś świetną osobą, która nie tylko ma dar pisania, ale też robienia zwiastunów. Życzę ci powodzenia we wszystkim, co robisz, bo wiedz, że jesteś w tym świetna.
    Zapewne kojarzysz mnie z Bajkowych Zwiastunów. :) Robiłaś mi zwiastun na bloga, którego w ostatnim (długim) czasie zawiesiłam. Nie wiem czy się to obchodzi, ale dla swojego świętego spokoju wolę to napisać. Jeśli zauważyłaś (lub nie) swój blog zawiesiłam, ponieważ doszłam do wniosku, że to co tam pisałam było kompletnym nie wypałem. Brakowało mi wątków, opisów, emocji, a dzięki takim fanfiction jak twoje się kształcę nie tylko pod względem technicznym i stylistycznym, ale tez pod zwyczajnym względem emocjonalnym. W każdym bądź razie, wracając do tematu, wiem, że spodobał ci się pomysł na mojego bloga, dlatego dość szybko wykonałaś mi wtedy zwiastun. Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zła, że nie prowadzę teraz tego bloga, jednak cały czas, powoli, ale zawsze nad nim pracuje. Rozwijam to opowiadanie między innymi dlatego, że zwiastun jest tak świetny, że jest mi go szkoda zmarnować. I za to ci dziękuje.
    Odpisz mi na ten komentarz, żebym mogła zasnąć, że mi wybaczasz. xD
    Ps. Uważam, że twoja twórczość zasługuje na wydanie jej w formie papierowej.
    Ps.2 Nigdy na stałe nie rezygnuj z tego w czym jesteś dobra.

    OdpowiedzUsuń
  10. Płaczę 😢. To ff całkowicie mnie wciągnęło i nie mogę uwierzyć, że to już koniec... Miałam mnóstwo różnych wersji zakończenia w głowie, ale czegoś takiego się nie spodziewałam. Ale i tak uwielbiam jak coś mnie zaskakuje, bo przewidywalne zakończenia są do niczego.
    Uwielbiam sposób w jaki piszesz. Mam nadzieję, że to nie twoje ostatnie opowiadanie ;).

    OdpowiedzUsuń
  11. Poplakalam sie, to byla tak cudowna historia.....
    Dawno nie czytalam czegos tak bardzo dobrego, czuje jakbym w tym uczestniczyla, jakbym byla tam z nimi i nie mogla powstrzymac go od zabicia jej. Tak cholernie zle sie czuje, bo kolejny raz uswiadomilam sobie, ze jestem pieprzonym tchorzem i nie potrafilabym tego zrobi.
    Swietne ff, milej nocy skarbie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mogę uwierzyć, że to jest już koniec. Jakoś tak do ostatniego momentu miałam nadzieję, że może jednak będą żyć. Że oboje będą w końcu tak naprawdę szczęśliwi - razem. Kiedy w ostatnim rozdziale na końcu był ten strzał, przeczuwałam, że kulka nie trafi w Luke'a, ale w Sky. I nie pomyliłam się.
    Płaczę cały czas, nie mogę złapać oddechu. Staram się uspokoić, ale nie daję rady, więc jak się uduszę przez te łzy to będziesz miała mnie na sumieniu! (nie no, nie przejmuj się :))
    Tym opowiadaniem dałaś mi naprawdę dużo do myślenia. Zauważyłam duże podobieństwo między mną, a bohaterami. W sercu czuję cholerną pustkę i już wiem, że to będzie nieprzespana, przepłakana noc.
    Podziwiam Ciebie i twój talent pisarski. Ty pisząc takie opowiadania nie dajesz nam tylko i wyłącznie rozrywki, ale również w pewnym sensie uczysz nasz życia - za co Ci dziękuję.
    Z tego względu, że ledwo co widzę klawiaturę przez kolejne dawki łez, przerwę pisanie w tym momencie.
    Mimo, że nie znam Cię osobiście, chciałabym Cię przytulić i podziękować, bo nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy, a naprawdę mi pomogłaś. Uświadomiłaś mi jedną ważną rzecz.
    A więc jeszcze raz DZIĘKUJĘ ♥
    Ps. Powinnaś wydać książkę! Na podstawie paktu, albo jakąś inną historie :) Na pewno byłabym pierwsza, aby ją kupić! ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie no, płaczę :'(
    Zakochałam się w tym opowiadaniu
    Jest cudowne, tylko szkoda, że tak to wszystko się skończyło
    Mam nadzieję, że bd pisać więcej takich cudownych historii :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:

    change-my-life-5sos-ff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. W końcu udało mi się znaleźć chwilę na napisanie sensownego komentarza. Nie chciałam zostawiać tutaj byle czego, bo ta historia naprawdę zasługuje na coś więcej niż tylko: "Nie wierzę, to nie może być koniec, OMG CLIFFORD co ty działasz". Podzielę go na dwie części, coby się cały zmieścił XD



    Nie było jeszcze w mojej "karierze fangirl" opowiadania, z które aż tak mnie wciągnęło. Wszystko tu było świetne – zwiastuny (spectrum, mistrzyni, kopsnij trochę talentu!), szablon, muzyka (~!!), treść. Zżyłam się z bohaterami, a każda z historii, jakie napisało im życie, była wyjątkowa i piękna, mimo że do szpiku kości smutna.

    Jakoś pod skórą czułam, że nici z happy endu. I była to jedna z tych paradoksalnych sytuacji, w których zarówno żywi Hemmingsowie (popłynęłam trochę XD), jak i martwi Hemmingsowie byli na swój sposób szczęśliwi. A nawet jeśli to nie byłoby takie prawdziwe szczęście, to byłoby to mniej nieszczęśliwe nieszczęście niż to, które dotykało ich niejednokrotnie, kiedy jeszcze się nie znali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Nie wiem, jak musiała cierpieć Sky, gdy ją tak upokorzono. Nie wiem, jak bardzo ojciec musiał nienawidzić Luke'a, skoro zrobił mu coś takiego. Nie wiem, jak bardzo Luke musiał nienawidzić siebie po tym, jak niewinnie zginęła Skylar. Nie wiem, co musiał czuć Ashton, kiedy na to wszystko patrzył. Ale wiem jedno – stworzyłaś historię, w której ja, będąc tylko czytelniczką, traciłam tyle samo co oni. Bo ich miłość,marzenia, cierpienie i wszystko inne stały się częścią mnie.

      Kiedy Amnesia poleciła mi to ff, przez myśl mi nie przeszło, jak wiele się z niego nauczę. Jakkolwiek to teraz nie zabrzmi, mam ochotę otworzyć okno i wrzasnąć na cały głos, że trzeba niezwłocznie wypieprzyć "Przedwiośnia" i innych "Ludzi bezdomnych", do których nas zmuszają, do kosza. Być może trzeba by nawet wypieprzyć tam cały ten chory świat, w którym liczą się władza, popularność i forsa. A wszystko dlatego, że każda kolejna zasada i każdy kolejny dolar wyniszcza w człowieku jego najpiękniejsze pragnienia i potrzeby. Bo niektórzy chcieliby być po prostu szczęśliwi. Jak Luke i Skylar.

      Tak naprawdę wszystko, co do tej pory napisałam, dałoby się zawrzeć w jednym prostym zdaniu: dziękuję Ci, że napisałaś to opowiadanie. :))

      Trzymaj się, dużo uśmiechaj i twórz dalej!
      Hagiri

      P.S.: Napisałaś, że tylko Ashton poznałby prawdę o śmierci Luke'a... Mogę wiedzieć dlaczego akurat on? Bo zastanawiałam się, dlaczego nie byłby to, dajmy na to, Calum, skoro znali się dłużej.

      Usuń
    2. To Skylar powiedziałaby Ashtonowi o tym. No może nie do końca powiedziała. Gdyby Pakt doszedł do skutku, Sky nagrałaby mu wiadomość z opóźnionym czasem wysłania i tak by się wszystkiego dowiedział.

      Usuń
  15. Myślałam,że oni umrą razem albo, że w ogólw nie umrą, a ty takie coś, PLACZE jak głupia

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślałam,że oni umrą razem albo, że w ogólw nie umrą, a ty takie coś, PLACZE jak głupia

    OdpowiedzUsuń
  17. Tym epilogiem doprowadziłaś mnie do prawdziwych łez. Jestem silną dziewczyną, o bardzo mocnych uczuciach i ciężko mnie złamać, ale tekst zamieszczony wyżej był czymś... za dużym jak na mnie. Uczucia Luke'a dotyczące Skyler były.. no po prostu sama nie potrafię ubrać tego w słowa, zaskoczyłaś mnie totalnie tą końcówką, takiej teorii w ogóle nie miałam i pod żadnym pozorem się tego nie spodziewałam. Całe te fanfiction było wielką zagadką, aż do samego końca. Nie dość, że fabuła była taka... niespotykana to jeszcze koniec totalnie niespodziewany, nie potrafię ubrać w słowa wszystkiego co właśnie siedzi w mojej głowie po przeczytaniu epilogu, do tego w mojej playliście na spotifach leci jedna z moich ulubionych, a zarazem - jak dla mnie - najsmutniejszych piosenek, miałam po prostu łzy w oczach, dolna warga cała mi dygotała. Niesamowite jest co zrobiłaś z tego opowiadania, pewnie sobie teraz pomyślisz, że dostajesz "taką" opinię od początkującej autorki i zarazem gówniary, ale ja jestem bardzo krytyczna względem tego co czytam i powiem Ci, że takie zakończenie jest zarazem najlepsze i najgorsze.
    Nie wiem czy mam Ci pogratulować, podziękować czy opieprzyć, że wywołałaś u mnie łzy, ale chyba zacznę, od gratulacji za osiągnięcie i napisanie tak wspaniałego opowiadania. Masz na prawdę talent, czego Ci zazdroszczę. Teraz podziękuję za napisanie i poświęcenie czasu na napisanie tego fanfiction, a może ochrzanu Ci oszczędzę? Tak, oszczędzę.
    Jesteś najlepsza! Pamiętaj o tym, nigdy nie przestawaj i nie poddawaj się, nie poddawaj się przy czymś co Ci wychodzi najlepiej (mówię tu o pisaniu i zwiastunach, but no).
    Na koniec powiem tyle.. Do zobaczenia na Fallout!

    OdpowiedzUsuń
  18. Jejku nie spodziewałam się takiego zakończenia. Byłam pewna, że albo obydwoje przyżyją, albo razem zginął. Wspaniały blog, dziękuje za każdą chwile, którą mogłam tu spędzić na czytaniu. Życze powodzenia w dalszej twórczości i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. NIE TAK SE MIALO SKONCZYC.. MIELI ZYC RAZEM DLUGO I SZCZESLIWIE .. ZACZELAM TO CZYTAC TYLKO DLATEGO ZE SAMA MIALAM ZAMIAR ODEBRAC SOBIE ZYCIE ALE CZYTAJA TO ZROZUMIALAM ZE MOZE TE DOBRE CHWILE JESZCZE NA MNIE CZEKAJA ... ALE CHCIALAM ZEBY OBYDWOJE PRZEZYLI

    OdpowiedzUsuń
  20. To była...najlepsza rzecz jaką czytałam...
    Jestem pod wielkim wrażeniem, w sumie to z sekundy na sekundę przestawałam czuć że to ff, można się naprawdę utożsamić z tą historią. Piękne!

    OdpowiedzUsuń
  21. Płaczę, jestem, kocham, tęsknię.

    OdpowiedzUsuń